piątek, 9 czerwca 2017

Od Xandera

Ruda uspokajała mnie do końca zmiany. Zresztą mój przełożony zwolnił mnie wcześniej do domu. Mimo to nadal byłem roztrzęśniony.
Pierwszy raz od lat go widziałem. Cola. Był mi jak brat którego nie miałem. Każdą sekunde dzieciństwa spędzaliśmy razem. Miał problemy w rodzinie dlatego moi rodzice przygarnwli go pod nasz dach. Dali mu wszystko.
Tamtej nocy kiedy go straciłem byłem na tropie zabójców mojego ojca. Wpadliśmy do domu gdzoe przebywali ludzi którzy pracowali dla tych co zabili mojego tatę.
Tamtej nocy zabiłem matkę Cola. Miałem wybór. Mogłem tego nie zrobić. Jednak tym wyborem było życie jej albo moje. Musiałem pociągnąć za spust. Cole jednak tego nie rozumiał. Nie chciał słuchać.
Pare dni później już go nie było. Odszedł bez słowa.
Bolała mnie kego strata jednak nie tak jak to że nie rozumiał. Tamci ludzie przyczynili się do śmierci mokego ojca i zarazem faceta który tak wiele oddał aby Cole miał normalne dzieciństwo i tak wiele w życiu osiągnął. Dzięki mojemu ojcu nie stał się chodzącym zerem, ćpunem i pijakiem. Uratował mu życie.
Zdrada Cola kiedy zacząłem podejrzewać w co się wplątał bolała najbardziej. Dołączył do grupy która pozbawiła mnie ojca. Grupy którą obiecałem sobie że zniszczę, pomszczę ojca.
W dodatku wplątał w nią Ane.
Dorwałem ją dopiero po wfie. Zaprowadziłem ją do kantorka.
-Co chcesz?-syknęła.
-Musisz zakończyć znajomość z Colem.
-Nie będziesz mi mówił co mam robić.
-Nie znasz go i nie wiesz w jakie gówno się wplątujesz.
-Ciebie też nie znam ale jedno o tobie wiem. Udajesz świętego a zabiłeś matkę Cola.
-Czyli opowiedział ci co się stało. Tylko ciekawe czy powiedział Ci o wszystkim
-Co przez to rozumiesz???
-Skoro tak o wszystkim Ci mówi a ty we wszystko mu wierzysz zapytaj się go kim był Alaric Berkeley.
-Kto to?
-Dowiesz się wszystkiego od swojego najlepszego pod słońcem Cola.-warknąłem wściekły.
Ana patrzyła się na mnie z szeroko otwartymi oczami.
-Gdybyś czegoś ode mnie potrzebowała to znajdziesz mnie na komendzie.
-Nie uczysz juz?
-Nie.
Usiadłem przy biurku i podniosłem na nią wzrok.
-Co teraz zamierzasz?-zapytała.
-To co do tej pory.
-Czyli?
-Mam Ci powiedzieć abyś doniosła? Nie tym razem. Zawiodłem się na Tobie Ano. Zawiodłem
Wstałem i zabierając kurtkę skierowałem się do drzwi. Przed wyjściem odezwałem się jeszcze nie odwracając się do mniej.
-Przekaż mu że Ada nadal płacze przez sen a trzy lata temu ledwo co ją odratowaliśmy kiedy targnęła się na swoje życie... już któryś raz z koleji. Mimo wszystko tęskni za nim.
Wszyscy tęsknimy-dodałem w myślach.
Nie czekałem na jej odpowiedz tylko wyszedłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz