Cały poranek przygotowywałem się do akcji. Ada, moja siostra pomagała mi.
-Szykujesz się jakbyś na randkę szedł.-zaśmiała się pracując mi koszulę.
-Ada to poważna sprawa. Muszę zarzucić przynęte.
-I to ty jesteś tą przynętą?
-Niestety. Co wiesz o tej dziewczynie?
-W sumie nic. Nie moja paczka. Ostatnio coś plotki o niej chodzą i takie tam. Wiesz mi to wygląda na konflikt z byłym.
-Czyli singielka ledwo co po rozstaniu.
-Co zamierzasz być pocieszycielem?
-A czemu nie?-zapytałem zadziornie zakładając koszulę.
-Ehh.. Xan jesteś niemożliwy-odparła i wyszła do swojego pokoju.
Czekałem na nią na dole.
-Siostra dziś wysadzę Cię obok szkoły. Nie chce by ktoś nas skojarzył pierwszego dnia akcji.
-Idę dziś na pieszo z dziewczynami.-powiedziała całując mnie w policzek i wyszła z domu.
-Trudno-odparłem sam do siebie-Wychodzę mamo!!-powiedziałem głośniej.
-Miłego dnia.-usłyszałem odpowiedź mamy dobiegającą z ogrodu przez otwarte drzwi do tarasu.
Uśmiechnięty wyszedłem z domu. Zamiast motocyklem pojechałem dziś do szkoły samochodem.
Moje najnowsze czarne AUDI pasowało idealnie na tę akcję.
***
Zaparkowałem na parkingu dla nauczycieli. Wysiadając z samochodu zmierzyłem wzrokiem cały budynek.
-No to do dzieła.
Ruszyłem w stronę szkoły. Idąc korytarzem szukałem jej dyskretnie. Stała obok jakiejś dziewczyny. Plecami do mnie. Kroczyłem dalej pewny siebie.
Skręciłem tuż obok niej. Na moje szczęście właśnie odwróciła się z zamiarem odejścia.
Wpadła na mnie. Mam dobre poczucie równowagi dlatego sam nawet się nie zachwiałem a dodatkowo uchroniłem ją przed upadkiem.
Wszystkie jej rzyczy się rozsypały.
-Przepraszam Pana bardzo..-zaczeła mówić przejęta.
-Nic się nie stało.-odparłem podnosząc jej książki.
-Pan tu chyba nowy jest..
-Nie mów na mnie Oan bo wcale dużo starszy nie jestem. A jako formę wynagrodzenia za staranowanie może zechciałabyś mi pomóc?-zapytałem patrząc się jej prosto w oczy.
Jej oczy natomiast błądziły po całym korytarzu. Była przestraszona i zdezorientowana.
-Ja? Pomóc?
-Potrzebuje się dowiedzieć gdzie znajdę gabinet dyrektora.
-Tym korytarzem prosto i ostatnie drzwi po prawo-odparł intruz.
A tym intruzem była jej koleżanka gapiąca się na mnie z szeroko otwartymi oczami.
-Dziękuję-odparłem i przeniosłem wzrok na dziewczynę-Do zobaczenia.
Uśmiechnąłem się i odszedłem w strone gabinetu dyrektora.
***
-A więc chciałby Pan dla nas pracować?-zapytał dyrektor.
-Tak.
-Hmm... Imponujące wyniki. Myślę że może Pan zacząć od dziś.
-Byłoby mi niezmiernie miło.
Zatrudniłem się jako wuefista. Policja wyrobila mi nowe dokumenty. Według nich ukończyłem a'wf i to w dodatku ze świetnymi wynikami.
Musiałem działać całkowicie pod przykrywką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz