sobota, 10 czerwca 2017

Od Any

   Nie mogłam uwierzyć w jedną i drugą wersję. Cole przecież był taki dobry dla mnie, nie chciał źle, czułam to... Nawet mnie nie oklamał... Lub może nie zna prawdy i nie chce jej poznać? Nienawiść Cole'a do Xandera wzięła się bez powodu, Cole nigdy nie miał dobrej i kochającej matki która odpowiednio się nim zajmowała, jednak mimo wszystko on ją kochał. I na jego oczach zginęła.
   Nie wtrącałam się do ich relacji, jednak martwiłam się tym, że Cole'owi nie da się przemówić do rozsądku...
   Xander był w niebezpieczeństwie. Cole był nieprzewidywalny, musiałam wpłynąć na jego decyzję. Bryce namieszal mu w głowie, widzę to odkąd mnie tu przyprowadzono. Myślę, a raczej mam wielką nadzieję, że Xander też o tym wie.
  Weszłam do gabinetu wezwana na jakieś dziwne posiedzenie. Bryce mówił na miejscu honorowym, na samym brzegu długiego stołu, a reszta siedziała, niektórzy stali. Uzbrojeni, przy broni obserwując uważnie i słuchając. Cole był jakby dowódcą całej grupy bo znał zasady, regulamin i całe składy w FBI u policji. Wiedział jakie ruchy mogą podejmować.
   Bryce to wie i dlatego Cole tu jest, na tym stanowisku, pod całkowita władzą tego skurwysyna.
  Ubrana w wojskowe, wąskie spodnie i czarne ciężkie buty typu również wojskowe, obserwowałam ich uważnie. Mimo tego że coś nie podobało mi się w całej tej sytuacji wykonywałam rozkazy. Bo skatują mnie lub podejmą się innej kary.
-Spotykamy się z grupą transportową mafii, chcą nas kropnąć albo wynegocjować cały towar jaki mamy. Myślą że przyjedziemy ze swoim towarem a oni będą że swoim. Zagarniemy wszystko co ich jak ich rozstrzelamy. Wszystko będzie oczywiście z naszej strony legalne bo mamy pozwolenia na broń, zatrudniamy prawnika który również będzie z nami na tej akcji. Dostaje 15% zysków z akcji. Ana dzwoni na policję jako nieświadomy przechodni, mafia wezmie cię za zakładnika. Powiesz wcześniej dzwoniąc, że wiesz gdzie ma spotkać się mafijna spółka transportowa paliwa, gdy przyjada nie zamkną nas tylko ich bo oni nie mają pozwolenia na broń, plus... Mają nielegalne podrobione paliwo i papiery jak i prawo jazdy na ciężarówki. Żadnych pytan?
-Czy musi to Ana być zakładnikiem? - odezwał się Cole.
   Wszyscy spojrzeli na niego jak i zaskoczony Bryce.
-A cóż cię obchodzi jej życie? - zaśmiał się. - módl się, żeby był ten twój przyjaciel którego chcesz kropnąć. O naszą gwiazdę się nie martw. Nic jej nie grozi.
  Złapał mnie za tyłek a ja zacisnelam żeby by nie uderzyć Bryce'a.

  Wszystko przebiegło z godnie z planem. Policja przyjechała, FBI, ruszyli na nas my leżelismy na ziemi. Podszedł do nas starszy policjant grubszy trochę, i spytał.
-Co tu się odpierdala? Pozwolenir na broń jest?
-Wszyscy mamy.
   Podalismy pozwolenia a prawniczka odezwała się.
-Wszystko jest zupełnie legalne, zgodnie z prawem.
-A ty to kto?
-Ich prawnik.
-Co tu się kurwa dzieje?
-Zrobiliśmy sobie zlot byłych pracowników policji i wojskowych.
-A tamci to kto?
  Wskazał na mafie,gdy leżałam na ziemi wraz z grupą mafii.
-Ci to przyjechali nam wcisnąć lewe paliwo i skradzione ciężarówki.
  Policja odeszła od nich i podeszła do nas.
-Aresztować ich. Są poszukiwani w całym stanie. A ty to kto? - zwrócił się do mnie.
-Mnie wzięli za zakładnika. Jestem początkująca w szkole wojskowej...
-Spierdalaj stąd. - zaśmiał się policjant.
  Wstałam i wróciłam do swojej grupy zestresowana.
-Brawo chłopaki, grupę największej mafii kraju i fałszywa lewą firmę paliw za jednym pierdolnięciem niezły wynik. - zaśmiał się Cole.
  Xander wysiadł z samochodu i spojrzał na naszą grupę podnosząca się z ziemi. Zacisnelam żeby i powstrzymałam się by do niego nie podbiec. Uśmiechnęłam się ukradkiem, Brand złapał mnie mocno za ramię i pchnal do auta.
-Jesteście wolni. - kiwnal głowa policjant. - Przy okazji dziękujemy dziewczynie która po nas zadzwoniła i pomogła nam ich złapać.
  Nie zdążyłam odpowiedzieć, wpakowali mnie siła do auta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz