poniedziałek, 8 maja 2017

Od Xandera

Uwielbiałem swoje życie. Co prawda śmierć ojca była wielką tragedią, która mnie dotknęła jednak szansa na dorwanie mordercy, który odebrał mi i moim bliskim ważna osobę poddnosiła mnie trochę na duchu. Tata zginął dwa lata temu i od tamtej pory usilnie szukam tego, który pozbawił Go życia.
Ten poranek był jak każde inne.
Obudziłem się i od razu po porannej toalecie zeszłem na dół do kuchni. Mama z siostrą robiły śniadanie.
Ada nakrywała do stołu a mama kończyła wypiekać omlety.
-Dzień dobry-powiedziałem i pokoleji pocałowałem każdą w czoło.
-Dzień dobry synu.
-Xander wyciśniesz sok? -zapytała Ada.
-Oczywiście.
Zgarnąłem kilka pomarańczy i szybko przekształciłem ich zawartość w zdrowy soczek.
-Jak tam w pracy?-zagadnęła mama
-Dancie spokój.. Mamy teraz na oku pewną grupę zorganizowaną, są sprytny jednak nie na tyle skoro juz o nich wiemy.
-A to czym się oni zajmują?-wtrąciła Ada.
-Kradną samochody i sprzedają je oszukując na przebiegu. Z naszych informacji wynika, że trochę przy narkotykach też szperają.
-To poważna sprawa.
-Jak każda mamo.-odparłem liedy usiedliśmy do stołu.
Rozmowa o pracy zakończona, mieliśmy drogocenną zasadę, że przy stole o pracy się nie rozmawia ani problemów z niej nie przynosi się do domu. Mogliśmy o tym porozmawiać ale nigdy przy wspólnym posiłku. Był to bowiem czas dla rodziny.
-Podziękujmy za ten posiłek oraz za to że kolejny dzień możemy być razem.-odparła mama poczym zaczeliśmy jeść śniadanie.
Uwielbiałem rodzinne poranki. Spotykaliśmy się wszyscy razem i spokojnie rozmawialiśmy przed powrotem do obowiązków. Ada jeszcze się uczyła a mama była pielęgniarką oraz położną w pobliskim szpitalu.
-Xander podrzucisz mnie do szkoły?
-Nie ma sprawy. Ubieraj się.-odparłem kiedy poranny posiłek dobiegł końca.
Posprzątaliśmy i każdy zaczął szykować się.
-Dzieci ja już uciekam bo dziewczyny podjechały już.-odparła mama.
-Miłego dnia.-odparliśmy z siostrą.
Krótko po tym jak mama wyszła dom opuściliśmy też ja z siostrą.
-Jedziemy dziś motorem.
-Znowu się potargam.-zaśmiała się Ada.
-I tak będziesz ładna-uśmiechnąłem się.
Założyliśmy kaski i odjechaliśmy.
Ady szkoła była po drodze do mojej pracy także bez problemu mogłem ją wozić kiedy zaczynałem pracę od 8 rano. Wolałem aby jeździła ze mną niż busem czy metrem. Tak było bezpieczniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz